Strona główna » Metody wychowawcze, NAJNOWSZE, WYCHOWANIE » Buntownik bez powodu

Buntownik bez powodu

Dwa lata temu na świat przyszło Wasze dziecko. Od tego czasu czekaliście na moment, kiedy maluch zacznie stawać się samodzielny, niezależny i komunikatywny. Oto nadchodzi… bunt dwulatka!

bunt dwulatka

Niegrzeczny – czy zbuntowany?

Pierwszy krok poczyniony, dziecko jest coraz bardziej samodzielne, coraz więcej mówi, ale także jest coraz bardziej świadome własnego „ja”. Bywa, że jego ulubionym słowem jest „nie”, a ulubioną rozrywką – robienie rodzicom na złość. Z przerażeniem uświadamiacie sobie, że scena z dzieckiem wrzeszczącym na sklepowej podłodze niedługo może stać się także waszym udziałem. Na szczęście gdzieś w głowie świta hasło, które być może wszystko tłumaczy – bunt dwulatka.

Zaczyna się zwykle ok. 1,5 roku życia dziecka. Czy zatem owa przekora i nieposłuszeństwo, dające się we znaki, to coś poważnego, czy naturalny etap rozwoju dziecka? I tak, i tak. Bunt dwulatka, choć nie wszystkie dzieci go przechodzą, jest normalnym zjawiskiem i służy dziecku do określenia własnej pozycji w stosunku do otaczającego społeczeństwa. Sprawa jest poważna, gdyż może łatwo przerodzić się w manipulację i terror słodkiego uparciucha. Dlatego warto nie tracić głowy i cierpliwie pomóc dziecku jak najłagodniej przejść ten etap, umożliwiając opanowanie wszystkich niezbędnych w jego dalszym życiu umiejętności.

„Młodzi gniewni” i cierpliwi rodzice

Stare powiedzenie „tylko spokój może nas uratować” ma tutaj jak największą słuszność. Podstawowe cnoty rodziców dwuletniego buntownika to: spokój, dystans i cierpliwość. Nieraz zdarza się, że upór dziecka doprowadziłby do rozpaczy najbardziej cierpliwego rodzica na świecie, jednak należy uzmysłowić sobie, że mając do czynienia z dwulatkiem, to rodzice muszą wykazać się dojrzałością postępowania, gdyż dziecko właśnie nabywa podstawowe umiejętności wypracowywania kompromisu, manipulacji zachowaniem innych i wpływu na zdarzenia.

To, jaki przykład otrzyma w odpowiedzi na swoje „wybryki”, przekłada się wprost proporcjonalnie na jego późniejsze zachowania. Dobrze jest wypracować schemat postępowania w razie niegrzecznego zachowania i ewentualne kary – im bardziej wszystko jest spójne, tym dziecku łatwiej się będzie odnaleźć, a rodzicom – zachować zimną krew.

Własny sposób na „buntownika”

Jak w większości sytuacji, tak i tym razem najlepszym rozwiązaniem będzie umiar we wszystkich podejmowanych działaniach. Trzeba spróbować powstrzymać się od przekory i zasady „ząb za ząb” oraz nie pokazywać dziecku, że zawsze postawisz na swoim – bo to nie ułatwi mu zrozumienia powodów,  dla których powinno słuchać poleceń. Metody postępowania należy dostosować do wieku i możliwości komunikacyjnych malucha – im mniej „nie” w wypowiedzi, tym bardziej jest ona czytelna, zdania, muszą być krótkie i stanowcze. Traktowanie dziecka z szacunkiem, nie uciekanie się do manipulacji czy szantażu również da pozytywne rezultaty, choć z pewnością trzeba się bardziej natrudzić. Zgodnie z zasadą „lepiej zapobiegać…” – unikać sytuacji konfliktowych, zwłaszcza w momentach i miejscach, które uniemożliwiłyby rozwiązanie problemu. Pozwalanie dziecku na samodzielność, dawanie możliwości ograniczonego wyboru, włączanie go w sprawy starszych powoduje, że mały buntownik czuje się bardziej usatysfakcjonowany ze swojej pozycji w rodzinie. Ponieważ dzieci bardzo cenią sobie stabilizację, o każdej zmianie lepiej poinformować zawczasu, aby uniknąć histerii w najmniej odpowiednim momencie. Jeśli dziecko jest bardzo aktywne, warto ukierunkować jego energię tak, aby na konflikty nie miało już siły i ochoty wśród wielu interesujących zajęć.

A co, jeśli już dojdzie do najgorszego i dziecko leży na podłodze sklepu, wrzeszcząc w niebogłosy i zanosząc się płaczem? Cóż, niestety, mimo wymownych spojrzeń – trzeba przeczekać…

Zawieszenie broni

Zrozumienie istoty „buntu dwulatka” pozwala rodzicom na dystans w ocenie zachowań swojego dziecka. Sprowadzanie go do nieposłuszeństwa, czemu sprzyja presja społeczna, rodzi eskalację konfliktów, zamiast je rozwiązywać. Dzieci w zawrotnym tempie przeistaczają się z malucha w samodzielną jednostkę, a co za tym idzie, zmieniają się ich potrzeby, na które odpowiadają rodzice. Nauka myślenia, analizy, dopasowywania się do obowiązujących warunków, to umiejętności, które są nabywane w wyniku zachowań buntowniczych. Moment, w którym dziecko uzmysławia sobie uporządkowanie świata, możliwość wpływania na niego i swoją własną odrębność, można nazwać pierwszym krokiem na długiej drodze, którą odtąd będzie zmierzało ku staniu się dojrzałą istotą społeczną.

Komentarze

Wydrukuj artykuł
Copyright © 2010 · Matko jedyna! · All Rights Reserved · RSS Artykuły · RSS Komentarze